Lubrykant Enjoy Lovehoney to dość klasyczny lubrykant na bazie wody, zaprojektowany do regularnego użytku. Bonus, którego nie można zignorować, dla osób, które na to wrażliwe – nie zawiera gliceryny.
Skoro sklep Lovehoney włożył ten produkt do paczki w towarzystwie sextoya, o którym wkrótce wam opowiem, pomyślałam, że to dobra okazja, żeby wam go przedstawić.
Oto moja recenzja lubrykantu Enjoy Lovehoney.
Flakon
Flakon ma pojemność 250 mililitrów, co jest dość sporym wolumenem. Całość za ok. piętnaście euro – cena jak najbardziej rozsądna przy tej ilości. Jest przezroczysty, co pozwala zobaczyć, ile lubrykantu jeszcze zostało, i wyposażony w przycisk do dozowania, dzięki któremu można kontrolować ilość i nie rozlewać go wszędzie.
W skrócie: to taki lubrykant, który wygodnie mieć na stoliku przy łóżku (albo gdzie indziej w domu, w zależności od waszych preferencji), a nie produkt przeznaczony do zabierania w torebce.
Skład lubrykantu Enjoy Lovehoney
Lista składników lubrykantu Enjoy Lovehoney jest dość krótka:
- Aqua: woda. No, można się było domyślić, jest napisane w nazwie: lubrykant na bazie wody.
- Glikol propylenowy: składnik nieszkodliwy, również obecny w płynie do papierosów elektronicznych. W kosmetykach, a w szczególności w lubrykantach, pozwala uzyskać lepkość.
- Hydroksyetyloceluloza: zagęszczacz, bezpieczny dla organizmu. Również on przyczynia się do lepkości produktu.
- Kwas benzoesowy: konserwant dozwolony w produktach bio. W dużej dawce może podrażniać. Jednak w kosmetykach (przynajmniej tych, które przestrzegają przepisów, bo jeśli kupujecie jakiś podejrzany produkt na samym dnie Aliexpress, to po prostu nie mam pojęcia), jest stosowany w stężeniach, które nie powodują żadnych problemów.
- Wodorotlenek sodu: soda. Ten zasadowy związek, bardzo często obecny w mydle, służy tutaj do zbalansowania kwasowości kwasu benzoesowego. Ta substancja jest również dozwolona w produktach bio i nie powoduje żadnych problemów, gdy jest stosowana w stężeniach dozwolonych dla kosmetyków.
W skrócie: to ostatecznie bardzo zdrowy skład.
Smak i zapach lubrykantu Enjoy Lovehoney
Zapach jest bardzo neutralny: nawet przykładając nos do flakonu po odkręceniu korka, ledwo go czuć.
Co do smaku, no cóż… Dopiero co liznęłam solidną, dużą kroplę, żeby opisać to wam w pełni obiektywnie. No cóż, na pewno nie przygotowałabym z tego kanapki, ale smakuje to bardzo neutralnie. A w trakcie akcji (a nie podczas “degradacji” na zimno, ale musiałam się ofiarować dla was), ten niewielki smak ledwo daje się wyczuć.
Tekstura lubrykantu Enjoy Lovehoney
Tekstura jest raczej gęsta, ale nie za lepka ani za pastowata. Lubrykant nie spływa sam, jeśli go nie rozsmarujesz. Podsumowując: dość klasyczna tekstura dla lubrykantu na bazie wody, ale przyjemna.
Używanie lubrykantu Enjoy Lovehoney
Choć nie prezentuje żadnej naprawdę niezwykłej cechy, ten produkt zapewnia dość skuteczne nawilżenie. Ślizga się dobrze, nie wysycha za szybko (no, to nadal lubrykant na bazie wody, jeśli szukacie lubrykantu, który nigdy nie wysycha, lepiej sięgnąć po taki na bazie silikonu) i nie klei się.
Podsumowanie: lubrykant Enjoy Lovehoney
To bardzo “klasyczny” lubrykant, ale o zdrowym składzie, neutralnym zapachu i smaku, a przy tym dość skuteczny – wszystko to w bardzo rozsądnej cenie. Podsumowując: lubrykant Enjoy Lovehoney przypadł mi do gustu, a jeśli szukacie lubrykantu “na co dzień”, który dba o wasze zdrowie, komfort i portfel, poleciłabym go bez wahania.
Merci à Lovehoney de nous avoir fourni son lubrifiant Njoy pour ce test

