Oto czwarta edycja gazetki o gadżetach erotycznych, z żartami na temat rzeczywistości wirtualnej, gwiazd porno i masturbatorów, z piwem ze spermą jelenia i dildo-penisami kosmitów składających jaja.
Piwo ze spermą jelenia
Nowozelandzki pub The Green Man Pub serwuje piwo ze spermą jelenia.
To czekoladowy stout z nutami kawy. Piwo ze spermą jelenia czy z pałeczkami kwasu mlekowego z pochwy — które wolicie?
Tenga bada rzeczywistość wirtualną
Marka masturbatorów Tenga ponownie bada możliwości rzeczywistości wirtualnej (którą nazywa SR, od „Substitutional Reality”, czyli „rzeczywistości zastępczej”). Pokazuje jej potencjał za pomocą eksperymentu, w którym wzięli udział Love Saotome, japońska aktorka porno, Takashi Matsūra, szef Tengi, oraz dziennikarz-królik doświadczalny, który pada ofiarą niewinnego żarciku.
Dziennikarz siedzi na krześle i ma na głowie gogle do rzeczywistości wirtualnej oraz słuchawki. Pozostała dwójka stoi naprzeciwko niego.
Dzięki cudom VR widzi, jak Matsūra wychodzi, a Saotome zaczyna się rozbierać, aż zostaje topless. Potem podaje mu masturbator Tenga. Niestety, zanim zdążą przejść do rzeczy, Matsūra przerywa sesję, wyjaśniając, że wystąpił problem techniczny.
W rzeczywistości to Saotome wyszła, a Matsūra został z dziennikarzem, musnął go po ramieniu, upuścił stanik na podłogę, a potem podał mu masturbator.
Film jest po japońsku, ale scenę łatwo zrozumieć bez słów:
Dildo-penisy kosmitów składających jaja
Istnieje gadżet erotyczny, dzięki któremu można wprowadzać sobie jaja kosmity (oczywiście sztuczne) do różnych otworów: Ovipositor od Primal Hardwere.
Jaja kosmitów nie są sprzedawane razem z gadżetem. Trzeba je zrobić samodzielnie z żelatyny (żeby mogły się rozpuścić, gdyby utknęły), używając foremki dołączonej do Ovipositora.
Trolle patentowe pozywają firmy zajmujące się teledildoniką
W USA trollowanie patentowe jest dość powszechne. Firmy, dla których jest to jedyna działalność, zgłaszają do patentu dość ogólne technologie, których nie wymyśliły. Gdy wynalazek już istnieje (stworzyli go inni) i zaczyna być wykorzystywany komercyjnie, troll patentowy pozywa jego użytkowników. Zwykle bierze na cel małe firmy, których nie stać na obronę w trakcie długiego postępowania sądowego.
Źródło: frixion.me
Właśnie w ten sposób firma TZU Technologies (która wcześniej odkupiła patent od HasSex, innego trolla) pozwała sześć firm zajmujących się teledildoniką, z których większość nie zaczęła jeszcze sprzedawać swoich produktów:
- Vibease, połączony z internetem gadżet erotyczny, który wibruje w rytm odtwarzanych audiobooków (jedyny z tej szóstki, który jest obecnie w sprzedaży).
- Comingle, mająca interesujący projekt wibratora open source, Mod.
- Winzz, twórca LovePalz (który, w przeciwieństwie do SmartLove, istnieje — ale poniósł klapę).
- Internet Services LLC, twórca RealTouch, połączonego z internetem masturbatora. (Ponieważ nie udało się osiągnąć sprzedaży, firma ogłosiła zamknięcie we wrześniu.)
- Happy Haptics Inc., twórca Frixion, platformy programowej do seksu na odległość, którego współzałożyciel został wypytany przez magazyn Vice (Frixion od momentu powstania pozostaje w prywatnej wersji beta)
- Holland Haptics, twórca Frebble, urządzenia, którego cel (szalenie śmiały, wrażliwe duszyczki, chowajcie się!) polega na tym, żeby… trzymać się za ręce na odległość.
Statua Dartha Vadera z gadżetów erotycznych
Aktorka Kayla-Jane Danger stworzyła z serwisem WoodRocket, parodiującym porno, statuę Dartha Vadera z gadżetów erotycznych, którą nazwała The Darth Vibrader.

Film pokazujący, jak powstawał Darth Vibrader:
Gadżet erotyczny sterowany Apple Watchem
Blush Vibe od Lovense reklamuje się jako pierwszy gadżet erotyczny, którym można sterować za pomocą Apple Watcha. Ten połączony z internetem gadżet erotyczny jest również kompatybilny ze smartfonami z systemem iOS lub Android.
Kampania na Indiegogo osiągnęła swój cel w jeden dzień, więc wygląda na to, że produkt trafi na rynek.
Film demonstracyjny pokazuje, jak działa:
Aktualizacja (grudzień 2017): Blush Vibe ostatecznie nazywa się Lush Vibe — i przetestowaliśmy go!
Pierwsza była gwiazda porno, która zostanie astronautką
Nie, to nie żaden chwyt reklamowy Pornhuba. Ale gdybyście jeszcze nie natknęli się na 36 wiadomości na ten temat: Pornhub rozpoczął nieprawdopodobną kampanię crowdfundingową, próbując zebrać 3 miliony dolarów na nakręcenie porno w kosmosie.
CoCo Brown wśród gwiazd
CoCo Brown szykuje się, by zostać pierwszą byłą gwiazdą porno, która poleci w kosmos. I nie poleci tam, żeby uprawiać seks.
Po tym, jak dostała bilet VIP pozwalający jej zarezerwować miejsce, CoCo wydała 100 000 dolarów na udział w programie firmy XCOR, specjalizującej się w turystyce kosmicznej. Obecnie przechodzi intensywne szkolenie, które pozwoli jej w 2016 roku wystartować w trwający od jednej do dwóch godzin lot suborbitalny na wysokość ponad 100 kilometrów.
Inne różności
- Amnesty International postanowiła opowiedzieć się za dekryminalizacją prostytucji (w tym klientów i sutenerów), a także szczegółowo wyjaśnia, dlaczego i jak.
- Po ogłoszeniu stanowiska organizacji pozarządowej lawina gwiazd Hollywood wyraziła oburzenie i zgorszenie… W mediach społecznościowych wiele osób pracujących seksualnie, które popierają decyzję Amnesty International, poradziło im wtedy, całkiem słusznie, żeby zajęli się własnymi sprawami.
Reakcja Stoyi na Twitterze
- Indie, chcąc pozbyć się pornografii, poprosiły dostawców internetu o zablokowanie dostępu do 857 stron (Na liście zablokowanych adresów są CollegeHumor i LeDauphine.com. To normalne?). Kilka dni później częściowo zmieniły zdanie.
- Tymczasem Chiny wypowiadają wojnę amatorskiemu porno.
- Tajska gejowska parodia porno Jurassic Parku. Może już ją widzieliście, ale efekty specjalne są tak piękne, że wrzucam ją jeszcze raz:
- Reportaż o Jacquie et Michel… Testy na obecność chorób przed zdjęciami? Nie znają.
- Krótka wizyta w Muzeum Seksu w Nowym Jorku, położonym na Manhattanie.
- HunieCam Studio, gra symulacyjna o zarządzaniu serwisem z kamerkami… Mogłaby być fajna, gdyby opis gry na Steamie nie był nafaszerowany lekceważącymi uwagami pod adresem camgirls.
- Bonus na ostatnią chwilę: pamiętacie Aleksandra Pistoletova, gościa, który kręcił helikopterka kutasem na tle scen z Piratów z Karaibów? Znalazł sobie koleżankę, która towarzyszy mu w pływaniu z delfinami… No, prawie… (nie trzeba dodawać, że ten link nie jest zbyt odpowiedni do oglądania w pracy…)







