Po wielu próbach, mniej lub bardziej nieudanych, znalezienia odpowiedniego dla nas lubrykantu w końcu przetestowaliśmy produkt, który często — słusznie lub nie — uchodzi za klasykę w branży porno: Lubrifist.
Nasze kryteria wyboru lubrykantu były następujące: produkt nietłusty, w miarę możliwości na bazie wody, w jak najpraktyczniejszym opakowaniu i, oczywiście, skuteczny…
Oto test lubrykantu Lubrifist.
Prezentacja Lubrifist
Lubrykant jest dostarczany w kartonowym pudełku.
Po rozpakowaniu okazuje się, że jest to słoiczek o pojemności 200 mililitrów.

Skład lubrykantu Lubrifist
Lubrifist jest produkowany we Francji przez Cosminter Laboratoire Polydermyl.
Poniżej jego skład. (Czwarty składnik po prostu uwielbiam — zrobiłby furorę na maturze z francuskiego… :-))
Cóż, raczej nie mamy tu do czynienia z produktem bio ani „cruelty free” (szkoda), ale ma bazę „Aqua”, więc jest bezpieczny dla naszych zabawek erotycznych.
Wygląd i konsystencja Lubrifist
Lubrykant ma aksamitną i kremową konsystencję, a przy tym jest wystarczająco gęsty, by utrzymać się na palcu.
Nie ma żadnego charakterystycznego zapachu, a jego smak jest raczej mdły. (Czasem trzeba się poświęcić dla nauki… :-))
Stosowanie Lubrifist
No i wreszcie. Jak wspominałam we wstępie (bez gry słów, jasne? :-)), wśród przyjętych kryteriów znalazły się praktyczność i skuteczność.
Praktyczność
Jeśli chodzi o praktyczność, uważam, że słoiczek jest superwygodnym, a przy tym znacznie bardziej ekonomicznym rozwiązaniem.
Wystarczy postawić otwarty słoiczek w pobliżu… I hop, można nabrać z niego lubrykant, a jeszcze lepiej — zanurzyć końcówkę gadżetu w słoiczku.
Przy korzystaniu z niektórych gadżetów wrażliwych na lubrykanty (na przykład Cobra Libre) pozwala to uniknąć lubrykantu na palcach, a przez to także na panelach sterowania… To pierwsza zaleta…
Poza tym, kiedy jesteście w samym środku akcji i potrzebujecie odrobiny lubrykantu, słoiczek pozwala uniknąć ściskania butelki, która wydziela upragnioną porcję tylko wtedy, kiedy sama ma na to ochotę. Tutaj wystarczy jeden palec. Krótko mówiąc, to praktyczne.
Co więcej, słoiczek opróżnicie do ostatniej kropli. W porównaniu z butelką straty są minimalne.
Skuteczność jako lubrykantu
Skuteczność jako lubrykantu to chyba absolutne minimum, jakiego oczekujemy od takiego produktu, prawda?
A tu ponownie zdjęcie pudełka:
Wszystko jasne, prawda? „LubriFIST to lubrykant opracowany specjalnie z myślą o intensywnym rozciąganiu bez bólu”. Chyba trudno o bardziej jednoznaczny opis…
Wszystko, czego potrzebują miłośnicy fisting, kryje się w głębi tego słoiczka. (To raj dla fanów poślizgu :-)).
A jeśli chodzi o poślizg… no cóż, jest naprawdę znakomity.
Żeby dać wam jakieś wyobrażenie: porcja wielkości paznokcia (małego palca) na końcówce Billy’ego od Lelo w zupełności wystarcza do penetracji analnej, bez żadnego przygotowania… Nasz Billy… wcielony w czopek! :-).
Podsumowanie testu Lubrifist
Oczywiście, kiedy ocenia się produkt, którego samemu używa się z pełnym zadowoleniem, opinia musi być subiektywna. Każdy powinien więc sam wyrobić sobie zdanie, zależnie od własnych potrzeb…
Czy go polecam? Cóż, szczerze mówiąc, nie znalazłam (jeszcze) odpowiednika wśród produktów dla szerokiego grona odbiorców.
Cena: w internecie zapłacicie około 30 euro za 3 słoiczki po 200 mililitrów… I uwierzcie mi, starczą wam na długo! (chyba że będziecie z nim gotować :-) )







